Fatalny stan kolekcjonerek The Last of Us Remake. Co ze zwrotami?

Autor
Miłosz "AlexB" Szubert
Filmoznawca z wykształcenia. Interesuje się wszystkim, co interesujące. Fan tenisa, koszykówki, komiksów, dobrych książek i gier strategicznych Paradoxu. Od niedawna domorosły Mistrz Gry (podobno wychodzi mu to całkiem nieźle).
Dziękujemy, że przeczytałeś cały artykuł. Jak go oceniasz?
5/5 - (3 głosy)
| autor: Miłosz "AlexB" Szubert |Przeczytasz w 2 minuty
Zwiększ rozmiar tekstu
Fatalny stan kolekcjonerek The Last of Us Remake. Co ze zwrotami?

Remake pierwszej odsłony kultowego cyklu The Last of Us, który zadebiutował na rynku w ubiegły piątek, po raz kolejny wzbudził kontrowersje. Tym razem nie poszło jednak ani o wysoką cenę tytułu (a przynajmniej nie tylko), ani o ogólną sensowność jego powstania. Otóż jak donoszą osoby, które zdecydowały się na zakup edycji kolekcjonerskiej (tzw. Firefly Edition), zamówione przez nich egzemplarze dotarły w złym stanie.

Uszkodzone pudełka

Według rozczarowanych graczy ich sztuki The Last of Us: Part I Firefly Edition, w skład której oprócz samej gry i różnej maści bonusów wchodzą steelbook i pierwsze cztery komiksy z serii American Dreams, przyszły w niewymiarowych, żółtych kopertach i to bez żadnego dodatkowego zabezpieczenia. W konsekwencji doszło do uszkodzeń – głównie pudełka, w które zapakowana była zawartość kolekcjonerki oraz komiksów. Mówimy tu o wgniecionych rogach, rozdarciach oraz zniszczonych grzbietach. Jak to wygląda w niektórych przypadkach, możecie zobaczyć w poniższych tweetach. Same gry na szczęście nie ucierpiały, lecz dla kolekcjonerów jest to raczej małe pocieszenie.

Brak możliwości wymiany

Całą sprawę dodatkowo zaognia fakt, że Firefly Edition kosztowała 99,99 dolarów (około 476 złotych) i można ją było kupić wyłącznie za pośrednictwem PlayStation Direct. Należało więc oczekiwać, że zakupiony produkt dotrze w stanie przynajmniej zadowalającym. A jeśli tak by się nie stało, to PlayStation powinno przygotować odpowiednią rekompensatę. Niestety wygląda na to, że pod tym względem również nastąpiło rozczarowanie. Jak podaje Ainsley Bowden ze strony SeasonedGaming.com, ekipa Sony Interactive Entertainment nie wymienia uszkodzonych kopii (prawdopodobnie ze względu na limitowaną liczbę sztuk). Firma oferuje jedynie możliwość zwrotu lub 20% rabatu na zakup kolejnej gry.

Z pewnością ta sytuacja nie jest specjalnie przyjemna dla graczy i stanowi kolejny problem PR-owy dla gamingowej gałęzi Sony, które nie ma ostatnio zbyt dobrej passy. Plusem w całej tej aferze jest jednak to, że remake pierwszej części The Last of Us ogólnie okazał się udany, choć może niekoniecznie warto się z nim zapoznawać za obecną, dość wygórowaną cenę.

Komputronik Gaming Google News

Mogą Cię zainteresować:

Czytaj Więcej


Czytaj NANO