• Wyłącz obrazy
    Włącz obrazy
  • Zwiększ czcionkę
  • Zmniejsz czcionkę
  • Włącz tryb wysokiego kontrastu: czarno-biały
  • Włącz tryb wysokiego kontrastu: czarno-żółty
  • Włącz tryb wysokiego kontrastu: żółto-czarny
  • Resetuj ustawienia

The Blood of Dawnwalker – kiedy premiera? Nasze wrażenia po zagraniu i nowe szczegóły o świecie

| autor: Paweł Woźniak | Przeczytasz w 15 minut
The Blood of Dawnwalker – kiedy premiera? Nasze wrażenia po zagraniu i nowe szczegóły o świecie

Już we wrześniu 2026 roku z cienia wyłoni się The Blood of Dawnwalker – debiutancki projekt polskiego studia Rebel Wolves. Ta gra to coś więcej niż obietnica – to pokaz ambicji autorów, którzy wcześniej współtworzyli Wiedźmina 3: Dziki Gon i Cyberpunka 2077. Czy mają szansę powtórzyć sukces kultowych produkcji CD Projektu RED? 

W tym artykule zagłębiamy się w mroczny świat The Blood of Dawnwalker, wyjaśniamy, czym tak naprawdę jest ten ambitny projekt, na kiedy planowana jest premiera i dlaczego ten tytuł już teraz rozgrzewa wyobraźnię graczy na całym świecie.

Kiedy wyjdzie The Blood of Dawnwalker?

The Blood of Dawnwalker zadebiutuje 3 września 2026 roku na PC oraz konsolach PlayStation 5 i Xbox Series X/S. Co więcej, w tytuł ten będziemy mogli zagrać w pełni po polsku – z dubbingiem i napisami w naszym rodzimym języku.

Ile zapłacimy za The Blood of Dawnwalker?

Dużo emocji emocji podczas ostatniego pokazu wzbudziła cena The Blood of Dawnwalker. Edycja standardowa została wyceniona na około 289 zł na PC oraz 299 zł na konsolach, co już samo w sobie plasuje grę w segmencie pełnoprawnych premier AAA. Jeszcze wyżej wyceniono specjalną edycję nazwaną Krwawym Księżycem – 329 zł na PC i 339 zł na konsolach.

Dla wielu graczy to spore zaskoczenie, ponieważ tytuł ten formalnie klasyfikowany jest jako produkcja AA. W praktyce jednak widać, że ambicje projektu – rozbudowany otwarty świat, bogata narracja i wysoka jakość wykonania – sprawiły, że wydawca zdecydował się na cenę zbliżoną do największych hitów na rynku. Może to wywoływać kontrowersje, ale jednocześnie pokazuje, że twórcy celują w segment premium, licząc na duże zainteresowanie i mocny start sprzedażowy.

Wymagania sprzętowe The Blood of Dawnwalker

Początkowo wymagania sprzętowe zapowiadały, że The Blood of Dawnwalker nie będzie należeć do najbardziej przystępnych tytułów. Ostatecznie jednak twórcy zaktualizowali minimalną i zalecaną specyfikację. Okazało się, że produkcję uruchomimy na starszym sprzęcie niż pierwotnie zakładano – zmniejszyły się oczekiwania względem karty graficznej i procesora. Dla graczy to z pewnością świetna informacja.

the blood of dawnwalker wymagania sprzetowe

Minimalne wymagania sprzętowe The Blood of Dawnwalker:

  • Procesor: Intel Core i5-11400F lub AMD Ryzen 7 2700X
  • Karta graficzna: NVIDIA GeForce GTX 1060 lub AMD Radeon RX 580
  • Pamięć RAM: 16 GB
  • System operacyjny: Windows 10 (64-bit)
  • DirectX: 12
  • Miejsce na dysku: 60 GB SSD

Zalecane wymagania sprzętowe The Blood of Dawnwalker

  • Procesor: Intel Core i7-11700K lub AMD Ryzen 7 5700X
  • Karta graficzna: NVIDIA GeForce RTX 4060, AMD Radeon RX 7600 XT lub Intel Arc B580
  • Pamięć RAM: 16 GB
  • System operacyjny: Windows 10 (64-bit)
  • DirectX: 12
  • Miejsce na dysku: 60 GB SSD

The Blood of Dawnwalker bez Denuvo i na płycie

Twórcy polskiego RPG The Blood of Dawnwalker potwierdzili, że gra zadebiutuje bez zabezpieczenia Denuvo. To jednak nie koniec dobrych wieści. Wydanie pudełkowe ma zawierać całą grę na płycie, dzięki czemu będzie można ją zainstalować bez obowiązkowego pobierania ogromnych plików. Ewentualna łatka premierowa pozostanie jedynie opcjonalnym dodatkiem.

W czasach, gdy wiele fizycznych wydań to tak naprawdę tylko nośnik z instalatorem lub kodem do pobrania gry, taka decyzja jest prawdziwą rzadkością. Dla kolekcjonerów i osób ceniących własność fizycznych kopii to zdecydowanie dobra wiadomość. Zwłaszcza po ostatnim ruchu Sony, które ogłosiło rezygnację z wydawania swoich produkcji na płytach.

Graliśmy w The Blood of Dawnwalker – nasze wrażenia

O swoich wrażeniach z rozgrywki w The Blood of Dawnwalker pisze Oskar Wadowski.

W tym roku niewiele nadchodzących tytułów budzi we mnie tak wielkie emocje jak The Blood of Dawnwalker. Krótki fragment rozgrywki, który miałem okazję przetestować w trakcie pokazu zorganizowanego przez twórców, absolutnie mnie nie rozczarował.

Polski dubbing trzyma wysoki poziom (główny antagonista ma głos Bezimiennego!), klimat aż bije z ekranu, a fakt, że mamy tu elementy fantasy zestawione z naszym prawdziwym światem, sprawia, że całość ekscytuje mnie jeszcze bardziej. Na każdym kroku zastanawiam się nad tym, jak konkretny pomysł zostanie przedstawiony w tych, bądź co bądź, znajomych realiach. No bo z jednej strony mamy tu krwiożercze wampiry i służących im półludzi, a z drugiej czytamy o papieżu, wpływie, jaki na Europę wywarła czarna śmierć, oraz wojnie między Francją i Anglią.

Nie zmienia to faktu, że przynajmniej ten początkowy etap gry jest tak przesiąknięty klimatem trzeciej odsłony przygód Białego Wilka, że pachnie to wręcz celowym „szczuciem” Wiedźminem. Już na tym etapie da się odczuć, że analogii do Dzikiego Gonu jest prawdziwe zatrzęsienie, a to, z czym miałem możliwość się zapoznać, to przecież jedynie prolog. Jasne, pewna doza nostalgii i znanych mechanik działa na plus. Strach jednak pomyśleć, co się stanie, gdy ta cienka, niewypowiedziana granica zostanie przekroczona.

The Blood of Dawnwalker
Czuć tu Wiedźmina 3!

Tytuł mógłby niesprawiedliwie zostać okrzyknięty imitacją hitu RED-ów. Dla autorów, którzy ewidentnie mają własną wizję i pompują w ten projekt ogromne ambicje, uciekając od sztampy w wielu aspektach rozgrywki, byłaby to niezwykle bolesna łatka. Jeśli wziąć pod uwagę rodowód studia, sformowanego w dużej mierze z weteranów CD Projektu RED, istnieje spore ryzyko, że właśnie tak podejdą do tego gracze.

Podejrzewam jednak, że to w pełni świadoma, choć ryzykowna taktyka. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że te znajome elementy mają stanowić jedynie wabik na graczy, których do pozostania z tą grą na dłużej przekona to, co wyróżnia ją na tle innych tytułów, a nie to, w czym jest do nich podobna.

Na papierze brzmi to niegłupio. Znane motywy mają przyciągnąć graczy niczym magnes i ułatwić im aklimatyzację w nowym uniwersum. Liczę jednak, że z każdą upływającą godziną produkcja będzie stopniowo zrzucać tę bezpieczną pelerynę i odsłoni w pełni unikalne oblicze. Mam nadzieję, że gra będzie miała warstwy niczym cebula (czy też ogr), które będzie powoli zdejmować, ujawniając swoją prawdziwą tożsamość.

W The Blood of Dawnwalker otrzymamy dużą swobodę.
W The Blood of Dawnwalker otrzymamy dużą swobodę.

Na szczęście debiutanckie dzieło Rebel Wolves już teraz potrafi błysnąć autorskimi rozwiązaniami na tle branży. Mój największy entuzjazm budzą przede wszystkim dwa elementy. W pierwszej kolejności – podejście Rebel Wolves do questów.

Sposoby na osiągnięcie celu mają być zróżnicowane, co odczujemy już na etapie modelu rozgrywki. Gracz zyskuje bowiem odmienny zestaw umiejętności zależnie od tego, czy podchodzi do konkretnego zadania za dnia, czy w nocy. 

Nie będzie zatem jedynego słusznego sposobu na wykonanie misji, a to, co zaoferuje zarówno ta bardziej ludzka, jak i wampirza forma Cohena, sprawi, że gracze dostaną naprawdę spore pole do eksperymentów. I to do nich będzie w pełni należała decyzja, jak chcą pewne rzeczy zrobić, ale również to, czy w ogóle chcą je zrobić. Albo raczej – czy mogą sobie pozwolić na ich zrobienie, bo kolejnym aspektem, w którym moim zdaniem drzemie największy potencjał, jest mechanika upływu czasu. W The Blood of Dawnwalker jest on takim samym zasobem jak pieniądze, jeśli nie nawet ważniejszym.

Na osiągnięcie swojego celu Cohen będzie miał 30 dni i 30 nocy. Jednak uspokajam wszystkich, którzy na myśl o wiszącym im nad głową liczniku dostają gęsiej skórki i rwą włosy z głowy. Czas będzie upływał tylko i wyłącznie w konkretnych sytuacjach i zawsze będzie to przez grę jasno komunikowane ikoną klepsydry. Jak choćby przy wyborze niektórych opcji dialogowych, decydowaniu się na wykonanie konkretnych zadań pobocznych czy przy okazji rozwoju drzewka umiejętności. Wszak Cohen będzie potrzebował czasu, żeby opanować nowo zdobyte zdolności.

Główny bohater w pełni jeszcze mnie nie przekonał.
Główny bohater w pełni jeszcze mnie nie przekonał.

Nie będzie sytuacji, w której graczowi pochłoniętemu eksploracją schodzi na nią cały dzień, w wyniku czego musi ponieść konsekwencje. Gra nie ma na celu karać nas za ciekawość świata i chęć zajrzenia pod każdy kamień, mamy po prostu pamiętać, że czas jest ograniczony. Dzięki temu każda decyzja jeszcze bardziej zyskuje na znaczeniu.

The Blood of Dawnwalker z pewnością będzie wywoływać u graczy FOMO, a nie zdziwiłbym się, gdyby u niektórych doprowadziło wręcz do paraliżu decyzyjnego. Ma to jednak swój urok, bo sprawi, że każdy wybór będzie wydawał się bardziej namacalny i odczuwalny emocjonalnie. No i z pewnością poskutkuje sytuacją, w której po zakończeniu rozgrywki gracz będzie czuł przyjemny niedosyt i wróci do gry, żeby zobaczyć, jak potoczyłyby się losy Cohena, gdyby na swojej drodze podjął inne decyzje.

A skoro już przy Cohenie jesteśmy, to warto powiedzieć o nim coś więcej. Pozostanę jednak w sferze „cedepowych” analogii. Główny bohater The Blood of Dawnwalker to postać zawieszona gdzieś w połowie drogi między Geraltem a V z Cyberpunka 2077. Nie stoją za nim dekady książkowej mitologii jak za Rzeźnikiem z Blaviken, ale nie mamy też możliwości ulepienia go całkowicie od zera niczym najemnika z Night City.

Ma jakąś przeszłość, którą przyjdzie nam w grze lepiej lub gorzej poznać, jednak kształtowanie jego dalszych losów będzie leżało wyłącznie w rękach gracza. Na ten moment sam nie jestem jeszcze do niego przekonany. Mam jednak z tyłu głowy, że Cohen znajduje się dopiero na początku swojej drogi i wraz z rozwojem tej postaci, po spędzeniu z nią kilkudziesięciu godzin, może zyskać w moich oczach albo w nich stracić. Liczę, że w ostatecznym rozrachunku polubimy się z Cohenem, a sama gra okaże się sukcesem.

Czy The Blood of Dawnwalker wykształci własną tożsamość? Oby!
Czy The Blood of Dawnwalker wykształci własną tożsamość? Oby!

Powodzenie The Blood of Dawnwalker pozwoliłoby twórcom rozwinąć skrzydła i spełnić dalekosiężne plany na sagę z prawdziwego zdarzenia, której przedsmak dostaliśmy w ramach krótkiej zapowiedzi na początku czerwca. Kluczowa okaże się tu jednak popremierowa weryfikacja przez społeczność. Zbytnie opieranie się na wiedźmińskich fundamentach sprawi, że opowieść Cohena zostanie zestawiona z legendą i niekoniecznie wyjdzie z tego starcia z tarczą.

Mimo wszystko jestem pełen wiary. Ufam, że w ogólnym rozrachunku The Blood of Dawnwalker zdoła wykuć tak silną, niezależną tożsamość, że wszelkie zestawienia z przygodami Białego Wilka na pewnym etapie po prostu stracą rację bytu. Mocno trzymam kciuki za ekipę odpowiedzialną za ten projekt, bo uważam, że drzemie w nim naprawdę gigantyczny potencjał.

Czy The Blood of Dawnwalker to nowy Wiedźmin? (aktualizacja)

Wiele osób zadaje sobie pytanie, czy The Blood of Dawnwalker to duchowy następca Wiedźmina 3. Odpowiedź twórców jest jasna – nie. I to w najlepszym możliwym znaczeniu.

Podczas gdy Wiedźmin był epicką opowieścią o poszukiwaniu, podróży i ratowaniu świata, Dawnwalker zapowiada się jako intensywna walka o duszę, rozgrywająca się na znacznie bardziej kameralną skalę. Gra skupi się na osobistej historii i konsekwencjach, które dotykają bezpośrednio bohatera i jego otoczenie.

Nocne wypady Coena będą się różniły od wycieczek za dnia.
Nocne wypady Coena będą się różniły od wycieczek za dnia.

Zamiast gigantycznej, otwartej mapy dostaniemy „narracyjny sandbox” – mniejszy, ale gęsto wypełniony detalami, sekretami i wydarzeniami. Zamiast setek zadań pobocznych możemy się spodziewać questów, które będą miały realne znaczenie dla fabuły, oraz decyzji, które mogą zmienić losy przypadkowych osób. Świat The Blood of Dawnwalker ma mieć wielkość porównywalną do regionu Toussaint z dodatku Wiedźmin 3: Krew i wino. Cały ten obszar – choć mocno zróżnicowany pod kątem flory i fauny – przemierzymy bez choćby jednego ekranu ładowania. W dodatku przygotowania zawartość będzie pozbawiona tanich zapychaczy, twórcom przyświeca bowiem cel, by poszczególne tereny miały swoją wyjątkową kulturę, a zadania pozwalały poznać historię żyjących tu mieszkańców.

W roli wampira Coen będzie musiał pamiętać o pożywianiu się, co zostanie powiązane z trudnymi wyborami moralnymi dotyczącymi tego, kogo zaatakować. Z kolei za dnia główny bohater stanie przed zadaniem prowadzenia śledztw i odkrywaniem różnych ścieżek bez uciekania się do przemocy. W ten sposób duży wpływ na misję będzie miało to, czy zajmiemy się nią w blasku słońca, czy pod osłoną nocy.

Coen zaoferuje różne możliwości, zależnie od wybranej formy.
Coen zaoferuje różne możliwości, zależnie od wybranej formy.

W przypadku dnia walka mieczem łączy elementy akcji z taktyką – i można to wykorzystywać gadżety i zaklęcia, by eksploatować słabości przeciwników. Z kolei starcia nocą są bardziej dynamiczne i intensywne, z wykorzystaniem nadprzyrodzonych, opartych na krwi zdolnościach, a najlepsi wrogowie dysponują pancerzami i bronią, które stanowią poważne wyzwanie. Twórcy przyznają, że inspiracją dla nich, jeśli chodzi o systemy walki, były Batman: Arkham Asylum (efektowność) oraz Kingdom Come: Deliverance i For Honor (decydowanie o kierunku atakowania, parowania czy blokowania).

Wszystko wskazuje na to, że Rebel Wolves celuje w zupełnie inną niszę niż CD Projekt RED. Chce konkurować głównie na głębię doświadczenia, a inspiruje się różnymi świetnymi produkcjami. Mamy szansę dostać grę, która przypomina klasyczne, fabularne RPG, ale z nowoczesną oprawą i systemami.

Z cienia Wiedźmina – kim są twórcy z Rebel Wolves?

Rebel Wolves to nazwa, która od pierwszego dnia budzi ogromne emocje. Studio, założone w lutym 2022 roku w Warszawie, to grupa weteranów polskiej branży gier. Na jej czele stoi Konrad Tomaszkiewicz, były reżyser Wiedźmina 3: Dzikiego Gonu i szef produkcji Cyberpunka 2077. W skład zespołu weszły także inne kluczowe postacie, odpowiedzialne za unikalny klimat i sukces gier CD Projektu RED, w tym:

  • Bartłomiej Gaweł (dyrektor artystyczny),
  • Daniel Sadowski (reżyser dźwięku),
  • Jakub Marszałek (scenarzysta).

Ich doświadczenie przy tak dużych i cenionych produkcjach sprawia, że The Blood of Dawnwalker jest jednym z najbardziej wyczekiwanych debiutów ostatnich lat.

Co wiemy o rozgrywce i fabule? (aktualizacja)

The Blood of Dawnwalker to jednoosobowe, fabularne RPG akcji z otwartym światem, stworzone na silniku Unreal Engine 5. Jednak ten otwarty świat będzie trochę innych niż zazwyczaj, Rebel Wolves stawia bowiem na „narracyjny sandbox”. Co to oznacza w praktyce?

Dawnwalker zabierze nas do doliny Vale Sangora.
Dawnwalker zabierze nas do doliny Vale Sangora.

Akcja gry osadzona jest w gotyckiej, przerażającej dolinie Vale Sangora, inspirowanej wschodnioeuropejskim folklorem i wampirzymi legendami. Gracz wciela się w postać Coena, młodego mężczyzny, który za sprawą klątwy staje się Dawnwalkerem – człowiekiem za dnia i wampirem nocą. Ten podwójny żywot ma być kluczową mechaniką rozgrywki.

  • Za dnia Coen to człowiek, walczący o przetrwanie w świecie opanowanym przez zarazę i chaos, zbierający informacje i przygotowujący się na noc.
  • W nocy budzą się wampiryczne moce – Coen staje się potężny, ale i podatny na utratę człowieczeństwa.

Fabularna oś gry oparta jest na wyścigu z czasem. Gracze mają tylko 30 dni, by uratować swoją rodzinę, co zwiększa presję i zmusza do podejmowania trudnych, nieodwracalnych decyzji. Każdy wybór, każda akcja, a nawet brak działania ma realne konsekwencje, wpływając na przebieg historii i losy napotkanych postaci. To właśnie w tym aspekcie gra ma błyszczeć: regrywalność i nieliniowość stanowią jej fundamenty.

Podczas targów gamescom 2025 twórca gry, Konrad Tomaszkiewicz, udzielił wywiadu serwisowi GamesRadar+. Rzucił w nim nieco światła na rolę fabuły w The Blood of Dawnwalker. Podkreślił wspomniane wcześniej konsekwencje, które będą miały istotny wpływ na historię. Dodał, że zespół Rebel Wolves kładzie ogromny nacisk na immersyjność rozgrywki. Jak sam przyznaje:

  • Wszystkie inne produkcje trapi ten sam problem: opowiadają historię, ale gracz nie wierzy w ich fabułę, ponieważ gra jej nie wspiera. Innymi słowy: możesz robić, co chcesz przez 80 godzin, i nic się nie dzieje.

W przypadku The Blood of Dawnwalker świat nie będzie czekał na gracza. Te 30 dni na uratowanie rodziny to faktyczny czas, który ma płynąć w swoim tempie. Jeśli więc okaże się, że za długo zwlekamy z wykonaniem zadania, to może ono „zakończyć się” bez naszego udziału.

Czas będzie realnym zasobem w The Blood of Dawnwalker.
Czas będzie realnym zasobem w The Blood of Dawnwalker.

Tomaszkiewicz za przykład podał płonący dom – jeśli nie ugasimy pożaru, to budynek spłonie razem ze znajdującymi się w nim ludźmi. Nikt bowiem nie będzie tutaj czekał, aż gracz łaskawie znajdzie czas, aby zająć się danym problemem. Inspiracją dla systemu były stołowe sesje RPG, w których uczestnicy muszą być świadomi, że każda akcja wywołuje reakcję. W The Blood of Dawnwalker brak decyzji również będzie decyzją.

Warto przy tym zaznaczyć, że całość ma nie zmuszać graczy do pośpiechu, tylko do zarządzania swoim czasem, bo ten traktowany jest jako zasób, a nie zwykły licznik. Będzie płynął do przodu jedynie wraz z wykonanymi zadaniami (zawsze znamy „koszt” danej misji), więc trzeba będzie rozsądnie decydować, których zleceń się podejmiemy, a które zignorujemy. Sama eksploracja świata nie będzie miała tutaj znaczenia, aby nie wywoływać nadmiernej presji i pozwolić cieszyć się rozgrywką.

Świat fantasy inspirowany mało znanymi legendami

Świat The Blood of Dawnwalker ma być znacznie bardziej różnorodny niż typowe uniwersum fantasy, w którym żyją głównie ludzie i wampiry. Twórcy z Rebel Wolves postanowili sięgnąć nie po klasyczne inspiracje pokroju Tolkiena czy Dungeons & Dragons, ale po mniej oczywiste legendy.

Jednym z przykładów są sanzhana, czyli tajemnicze istoty o niebieskiej skórze, przypominające skrzyżowanie niewielkich humanoidów z ćmami. Jak pokazano na jednym z materiałów, stworzenia te mają dość nietypowe upodobania. Dlaczego? Otóż obsesyjnie interesują się zębami, zdobywając je między innymi poprzez żerowanie na zwłokach oraz handel z bandytami.

fantasyczne stworzenia w The Blood of Dawnwalker
Świat gry będzie bogaty w różnorodne rasy.

Na tym jednak ich rola w świecie gry się nie kończy. Mateusz Tomaszkiewicz, dyrektor kreatywny The Blood of Dawnwalker, zdradził, że sanzhana mają również zdolność manipulowania czasem. To szczególnie interesujący element, ponieważ czas jest jednym z najważniejszych mechanik w tej produkcji.

Twórcy inspirowali się tutaj dawnymi opowieściami o chochlikach i istotach potrafiących wpływać na upływ czasu. Dzięki temu deweloperzy mogli stworzyć mechanikę, która nie tylko wzbogaca świat gry, lecz także pozwala graczom eksperymentować z jednym z kluczowych zasobów podczas rozgrywki. A to zaledwie jeden z przykładów stworzeń zamieszkujących świat The Blood of Dawnwalker.

Gameplay The Blood of Dawnwalker

Studio Rebel Wolves zaprezentowało fragment rozgrywki skupiony na otwartym świecie. Pokaz opiera się na wersji beta, jednak mimo to robił dobre wrażenie. Choć widoki z dalszej perspektywy nie zawsze zachwycają rozmachem, lokacje są na tyle różnorodne, że przyciągają uwagę. Największy podziw wzbudza skala świata i liczba aktywności – zarówno pobocznych, jak i powiązanych z głównym wątkiem dotyczącym Brencisa. Zdecydowanie nie będzie nudno!

Gameplay przedstawia także działanie upływu czasu oraz szeroki wachlarz wampirzych zdolności Coena, czyli naszego głównego bohatera. Coen swoje umiejętności wykorzystuje zarówno w eksploracji (teleportacja, wspinanie się po ścianach, przybieranie formy wilka), jak i w walce, kiedy może wykonywać efektowne kombinacje, parować ciosy czy błyskawicznie pojawiać się za plecami przeciwników.

Twórcy wyraźnie poprawili system starć względem wcześniejszych pokazów. Nadal jednak pewne elementy, jak ustawienie kamery czy zachowanie oponentów, mogą budzić wątpliwości. Szczególnie gdy wrogowie zbyt łatwo znikają z pola widzenia lub reagują mało naturalnie podczas konfrontacji.

Rozgrywka skupia się na tym, żeby dać graczom jak największą swobodę w eksploracji świata i podejmowaniu decyzji. Wybory nie będą proste, a do tego wpłyną na dalszy rozwój zdarzeń. To właśnie pokazuje zwiastun zaprezentowany podczas Summer Game Fest 2026.

Co więcej, nasza rozgrywka wcale nie musi być zależna od zadań, które otrzymamy. W jednym z wywiadów twórcy przyznali, że możemy nawet zabić wszystkich i pozostać jedynym żyjącym człowiekiem na świecie. To samo tyczy się naszego głównego celu, czyli szturmu na zamek i uratowania rodziny. Aby zaatakować Brencisa, nie potrzebujemy aktywować żadnego pobocznego questa – jeśli chcemy, możemy przeprowadzić ofensywę na samym początku gry. Istnieje również opcja, że w ogóle nie spróbujemy ratować naszych bliskich. To wszystko jednak będzie miało daleko idące konsekwencje.

W lipcu 2026 pokazano kolejny fragment rozgrywki, w którym zobaczyć możemy jedną z pierwszych misji fabularnych i przyjrzeć możemy się jak wygląda eksploracja, system śledztwa (poszukiwanie skarbu ukrytego w jaskini) oraz walkę z bossem.

Romanse w The Blood of Dawnwalker

Twórcy potwierdzili, że w The Blood of Dawnwalker pojawi się system romansów. Gracze będą mogli nawiązywać relacje z postaciami niezależnymi – a to, w jakim one pójdą kierunku, może zależeć od wyborów oraz od tego, jak bohater będzie starał się balansować między swoją ludzką a wampirzą naturą. Z kim konkretnie nawiążemy intymne stosunki – na razie nie wiemy.

Antagonista reagujący na decyzje gracza

Ekipa Rebel Wolves wyraźnie podkreśla, że świat The Blood of Dawnwalker nie będzie statycznym tłem dla fabuły, lecz żywym organizmem reagującym na każdy krok bohatera. Kluczową rolę w tym systemie odegra główny antagonista – Brencis, potężny i inteligentny wampir, który obserwuje działania protagonisty i wyciąga z nich wnioski.

Jeśli gracz zacznie zbyt otwarcie ingerować w porządek świata, eliminować ważne postacie lub sabotować plany wampirów, Brencis odpowie konkretną aktywnością. Może to oznaczać wzmocnienie patroli w wybranych regionach, zwiększenie poziomu zagrożenia w miastach i wioskach, a nawet trwałe zmiany w lokacjach, które staną się niedostępne lub znacznie trudniejsze do eksploracji. Świat nie „zresetuje się” po wykonaniu zadania – konsekwencje mają być odczuwane przez resztę rozgrywki, aż do napisów końcowych.

Dobre znajomości popłacają

Twórcy ujawnili, że nawiązywanie bliższych znajomości z drugoplanowymi postaciami może otworzyć przed Coenem nowe możliwości osiągnięcia swojego celu. Każdy z bohaterów jest na swój sposób tajemniczy i ma ukryte motywacje, dlatego warto dobrze się zastanowić, zanim postanowimy komuś zaufać. Na ten moment wiadomo, że wśród potencjalnych sojuszników znajdą się Marat (przywódca powstania przeciwko wampirzej arystokracji), wampirzyca Lacra (pragnąca zemsty) i Anca (znana Coenowi od dzieciństwa).

Społeczność jest podekscytowana, choć ostrożna

Dotychczasowe materiały spotkały się z bardzo pozytywnym odbiorem. Gracze chwalą mroczny klimat, interesującą mechanikę „człowiek kontra wampir” oraz obietnicę wciągającej narracji.

Walka może być w Dawnwalkerze sporym minusem.
Walka może być w Dawnwalkerze sporym minusem.

Jednak społeczność ma też świadomość, że sukces zależy od tego, jak Rebel Wolves poradzi sobie z gameplayowym fundamentem oraz technicznymi aspektami gry. Jeden z pokazów obnażył bowiem potencjalne bolączki projektu, takie jak niedopracowane animacje, problemy z optymalizacją oraz obawy o to, czy systemy walki i rozwoju postaci okażą się wystarczająco rozbudowane.

The Blood of Dawnwalker to dopiero początek sagi

Choć premiera The Blood of Dawnwalker jeszcze przed nami, twórcy już zapewniają, że uniwersum będzie rozwijane w kolejnych produkcjach. Podczas Summer Game Fest zaprezentowano zapowiedź, która pokazuje Coena w czasach teraźniejszych, walczącego przeciwko mrocznej postaci.

Zapowiedź rozwijania uniwersum mówi nam jedno – deweloperzy są pewni sukcesu nadchodzącej gry. Twórcy z Rebel Wolves zdradzili, że od samego początku budują swoje uniwersum z myślą o kolejnych odsłonach. Każda część będzie opowiadać nową historię osadzoną w innym okresie dziejów, dzięki czemu gracze poznają następne rozdziały świata Dawnwalkera z zupełnie odmiennej perspektywy.

To ambitny plan, który pokazuje, że deweloperzy myślą o swojej produkcji długofalowo. Chcą zapoczątkować pełnoprawne uniwersum RPG, które będzie ewoluować wraz z następnym odsłonami. Czy The Blood of Dawnwalker ma szansę stać się dla Rebel Wolves tym, czym był Wiedźmin dla studia CD Projekt RED? Odpowiedź poznamy już wkrótce!

Dlaczego warto czekać na The Blood of Dawnwalker?

W czasach, gdy rynek coraz częściej idzie w stronę gier-usług, bezpiecznych rozwiązań i sprawdzonych schematów, The Blood of Dawnwalker wyróżnia się już na etapie zapowiedzi. To nie jest po prostu Wiedźmin w innym kostiumie i nie jest to próba kopiowania trendów – to autorski, przemyślany projekt, który chce zaoferować doświadczenie intensywnej, osobistej przygody z silnym naciskiem na narrację, wybory i atmosferę.

Czeka nas gra, która zamiast zalewać gracza zadaniami i aktywnościami, stawia na znaczenie każdej decyzji. W której czas to zasób, a nie tylko tło. W której nie da się zobaczyć wszystkiego – ale właśnie dlatego każda minuta w tym świecie będzie miała pewną wagę, a my poczujemy się zachęceni do kolejnego przejścia. Jeśli Wiedźmin 3 był RPG o epickiej podróży, Dawnwalker zapowiada się jako personalna walka o duszę, rozgrywająca się w świecie pełnym cieni, pokus i nieodwracalnych wyborów.

Dodajmy do tego fakt, że nad projektem pracują twórcy, którzy nie tylko znają się na opowiadaniu historii, lecz także mają coś do udowodnienia. The Blood of Dawnwalker to nie jest jedynie ich debiut jako niezależnego studia – to manifest ambicji i potrzeba stworzenia czegoś naprawdę własnego. Czy gra spełni oczekiwania? Tego nie wiemy. Ale już teraz jedno jest pewne: to jedno z najbardziej intrygujących RPG obecnego roku, które warto mieć na radarze.

Sprawdź poradniki do gry:

Pasjonat CS2, Fortnite i Valoranta, rywalizuje na serio i na luzie. Tworzy poradniki, eksploruje Game Pass i Steam. Gry to jego żywioł — a strategia to drugie imię!
Dziękujemy, że przeczytałeś cały artykuł. Jak go oceniasz?
5/5 - (3 głosy)
Czytaj Więcej