Skull and Bones żyje! Poznaliśmy nawet datę premiery

Autor
Miłosz "AlexB" Szubert
Filmoznawca z wykształcenia. Interesuje się wszystkim, co interesujące. Fan tenisa, koszykówki, komiksów, dobrych książek i gier strategicznych Paradoxu. Od niedawna domorosły Mistrz Gry (podobno wychodzi mu to całkiem nieźle).
Dziękujemy, że przeczytałeś cały artykuł. Jak go oceniasz?
5/5 - (2 głosy)
| autor: Miłosz "AlexB" Szubert |Przeczytasz w 3 minuty
Zwiększ rozmiar tekstu
Skull and Bones żyje! Poznaliśmy nawet datę premiery

Wczoraj odbyło się interesujące wydarzenie. Otóż firma Ubisoft, zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią, uruchomiła specjalny, przeszło godzinny stream w całości poświęcony pirackiej produkcji Skull & Bones, zapowiedzianej jeszcze w 2017 roku. Gracze mieli okazję obejrzeć nowy zwiastun tytułu oraz dość długie fragmenty rozgrywki, skupiające się na prezentacji podstaw zabawy, walki, personalizacji i systemu progresji. Wszystko możecie zobaczyć na materiałach poniżej.

Co jednak najistotniejsze, dowiedzieliśmy się w końcu, kiedy Skull and Bones zadebiutuje na rynku. Otóż premierę wyznaczono na 8 listopada tego roku. Tytuł zmierza na PC oraz konsole Xbox Series X/S i PlayStation 5. Zamówienia przedpremierowe można składać w tym miejscu. Tytuł jest dostępny w dwóch edycjach – standardowej oraz Premium (zawierającej m.in. dwie dodatkowe misje).

Jeśli nie możecie się doczekać premiery i chcielibyście sprawdzić Skull and Bones wcześniej, to możecie zapisać się do beta-testów. 

Musicie jedynie wejść na tę stronę, wybrać interesującą Was platformę, zarejestrować się i liczyć, że zostaniecie wybrani.

Skull and Bones – gameplay z gry pirackiej

W obecnym kształcie Skull and Bones jest sieciową grą akcji z otwartym światem, rozgrywającą się w złotym okresie piractwa na Oceanie Indyjskim. Wcielimy się tu w początkującego pirata i będziemy piąć się w hierarchii, rabując, prowadząc bitwy morskie itp.

Choć tytuł nastawiony jest na rozgrywkę sieciową, ma też zaoferować sporo opcji konfiguracyjnych, pozwalających przystosować zabawę pod kątem pojedynczego gracza. Można będzie chociażby wybrać, czy chcemy grać na serwerach PvE czy PVP, a większość aktywności ma być możliwa do ukończenia samemu.

Kłopotliwa produkcja

Czujni czytelnicy zapewne zwrócili uwagę, że w niniejszym tekście pojawiły się takie stwierdzenia, jak „interesujące wydarzenie” czy „w obecnym kształcie”. Nie zostały one użyte przypadkowo. Historia powstawania Skull and Bones jest bowiem mocno zawiła i wywołuje silne emocje.

Pierwszy koncept tytułu narodził się jeszcze w 2013 roku. Wówczas miało to być zaledwie DLC do Assassin’s Creed IV: Black Flag. Z czasem jednak projekt wyewoluował w osobną grę. Przez lata jej wizja wielokrotnie się zmieniała. Jak przyznają sami twórcy ze studia Ubisoft Singapore, którzy zajmują się tą produkcją, czasem sami nie wiedzieli, co tak właściwie robią.

Według różnych wersji tytuł miał być m.in. typową grą usługą, produkcją w stylu Sid Meier’s Pirates! rozgrywającą się fantastycznym świecie zwanym Hyperborea, czy swoistą „strzelanką” wzorowaną na Rainbow Six Siege, ale z łodziami w roli głównej. Wygląda jednak na to, że cała ta epopeja powoli zmierza ku końcowi. Co będzie jej wynikiem? Przekonamy się o tym za cztery miesiące.

Czy Skull and Bones ma szansę na sukces?

Twórcy obiecują, że Skull and Bones będzie produkcją rozwijaną przez wiele lat. Pytanie tylko, czy tytuł nie zdąży umrzeć po kilku miesiącach? Jak na razie wiele wskazuje na to, że okaże się on spektakularną porażką. Całość wygląda jak dość typowy otwarty świat od Ubisoftu. Jest to formuła, którą wielu graczy jest już zmęczonych. Dodatkowo należy pamiętać, że aktualnie do wyboru mamy też Sea of Thieves, który na tę chwilę wygląda na produkcję dużo ciekawszą. Ale kto wie? Być może do listopada ekipa z Ubisoft Singapore czymś nas zaskoczy.

Google News KTG

Mogą Cię zainteresować:

Czytaj Więcej