
Uniwersum StarCrafta wraca, ale w zupełnie innej formie — Blizzard pracuje nad strzelanką TPP z otwartym światem osadzoną w tym uniwersum, a premierę zaplanowano na wiosnę 2030 roku. Informację potwierdzono podczas BlizzCon 2026. Dla fanów strategii czasu rzeczywistego to zaskoczenie, dla rynku gier wideo być może coś więcej.
Spis treści:
Zapowiedź na BlizzCon 2026 potwierdziła to, o czym plotkowano od miesięcy: marka StarCraft wraca, ale odchodzi od strategii na rzecz strzelanki z perspektywy trzeciej osoby. Blizzard pokazał kinowy zwiastun CGI zatytułowany „Dominion”, prezentujący rekrutów Dominium podczas szkolenia i brutalnego starcia z Zergami na nieznanej planecie. Skala projektu nie jest tu przypadkowa — to pełnoprawna produkcja AAA, nie mały spin-off.
Projekt prowadzi Dan Hay, wcześniej dyrektor kreatywny serii Far Cry, co stanowi wyraźny sygnał, że Blizzard stawia na doświadczenie w grach z otwartym światem. To Hay poprowadził prezentację na BlizzCon 2026. Wcześniejsze plotki, podsycane ofertami pracy z wiosny 2026 roku na stanowisko Lead Designera do „niezapowiedzianej strzelanki AAA w otwartym świecie”, okazały się prawdziwe. To dość jasny sygnał, że projekt jest w rozwoju od dłuższego czasu.
Akcja gry rozgrywa się 70 lat po wydarzeniach z StarCraft II: Legacy of the Void, w sektorze Koprulu, gdzie Dominium walczy o odzyskanie kontroli nad planetami opanowanymi przez Rój. W połączeniu z informacją o otwartym świecie sugeruje to rozgrywkę na dużą skalę, z eksploracją baz wojskowych i terytoriów zainfekowanych przez Zergi. To nowość dla serii, która do tej pory trzymała się liniowych misji albo zamkniętych map wieloosobowych.
Blizzard komunikuje, że nowy StarCraft będzie fabularną strzelanką. Gracze stworzą własną, unikalną postać — nadadzą jej imię i poprowadzą przez fabułę z wyraźnym początkiem, rozwinięciem i zakończeniem. Dan Hay podkreśla, że to samodzielne doświadczenie narracyjne, a nie gra-usługa z sezonami. Zwiastun „Dominion” zawiera przemowę propagandową Arcturusa Mengska, co sugeruje, że dziedzictwo dawnego Dominium wciąż odgrywa kluczową rolę w fabule, mimo upływu dekad od wydarzeń ze StarCraft II.

Pomysł na przeniesienie StarCrafta do świata strzelanek nie jest nowy. To już trzecie podejście Blizzarda do strzelanki w tym uniwersum — po anulowanym StarCraft: Ghost i skasowanym Projekcie Ares. Patrząc na tamte porażki i obecne realia, widać jednak, czemu szanse na sukces są teraz większe. Zmieniła się nie tylko technologia, ale i sama strategia Blizzarda.
StarCraft: Ghost zapowiedziano w 2002 roku jako grę akcji z perspektywy trzeciej osoby. Gracze mieli wcielić się w Novę, elitarną agentkę typu Ghost. Projekt przechodził z rąk do rąk różnych studiów, borykał się z problemami produkcyjnymi i w 2006 roku został wstrzymany na czas nieokreślony. Powstawał na konsole tamtej generacji (PlayStation 2, Xbox, GameCube), co narzucało poważne ograniczenia techniczne. Oficjalne potwierdzenie anulowania projektu pojawiło się dopiero w 2014 roku.

W 2017 roku Blizzard rozpoczął prace nad Projektem Ares — strzelanką FPP w uniwersum StarCrafta, porównywaną do serii Battlefield. Projekt prowadził Dustin Browder, weteran studia odpowiedzialny wcześniej za Heroes of the Storm i StarCraft II. Po trzech latach rozwoju i rozbudowie zespołu do ponad 50 osób, Ares został anulowany w czerwcu 2019 roku, a pracownicy przeniesieni do Diablo IV i Overwatch 2.
Od czasów Ghosta Blizzard przeszedł dużą transformację. Firma otworzyła się na technologie z zewnątrz. Oferty pracy wskazują, że nowa gra powstaje na Unreal Engine, nie na autorskim silniku studia — to istotne odejście od tradycji Blizzarda, które pozwala korzystać z gotowych, sprawdzonych rozwiązań. Nowa strategia zakłada odświeżanie starych marek w formatach popularnych wśród nowej generacji graczy.
Porównanie trzech projektów pokazuje, jak zmieniała się wizja Blizzarda na strzelankę w świecie StarCrafta. Nowa gra jest najambitniejsza pod względem skali i podejścia do narracji.
| StarCraft: Ghost (anulowany 2006) | Projekt Ares (anulowany 2019) | Nowy StarCraft (premiera 2030) | |
|---|---|---|---|
| Gatunek | Gra akcji z elementami skradanki | Strzelanka FPP (styl Battlefield) | Strzelanka TPP / RPG akcji |
| Perspektywa | TPP (trzecioosobowa) | FPP (pierwszoosobowa) | TPP (trzecioosobowa) — potwierdzone |
| Struktura świata | Liniowe misje | Brak szczegółów | Otwarty świat |
| Silnik gry | Własny, problematyczny | Własny | Unreal Engine |
| Kierownik projektu | Zmienne studia deweloperskie | Dustin Browder | Dan Hay (ex-Far Cry) |
Szczegóły rozgrywki wciąż są tajemnicą, ale sam opis projektu — „strzelanka AAA w otwartym świecie” — pozwala na kilka sensownych przypuszczeń. Blizzard musi przełożyć taktyczną głębię RTS-a na dynamiczną akcję z perspektywy pojedynczej postaci. To, czy się to uda, zależy od kilku kluczowych decyzji projektowych.
Blizzard potwierdził, że nowy StarCraft będzie grą z perspektywy trzeciej osoby (TPP). Taki wybór pozwala lepiej eksponować wygląd postaci i pancerza, co ma duże znaczenie przy kreatorze postaci i elementach RPG. Widok zza pleców ułatwia też orientację w walce z dużą liczbą przeciwników i daje lepszy ogląd pola bitwy, co jest istotne w starciach z Zergami atakującymi rojem.

Najbardziej prawdopodobny scenariusz to postać z frakcji Terran, tak jak sugerował zwiastun. To naturalnie otwiera pole do wykorzystania znanego arsenału — od karabinów Gaussa C-14 Impaler po pancerze wspomagane. Fani marzą jednak o czymś więcej — o grze innymi frakcjami. Zwinny Zergling atakujący w roju albo Zealot Protossów z Ostrzami Psionicznymi to coś, czego rynek strzelanek jeszcze nie widział.
Dan Hay potwierdził, że zespół koncentruje się na rozgrywce jednoosobowej, podkreślając „marine fantasy” i doświadczenie gracza z perspektywy pojedynczego żołnierza. Gra ma oferować misje główne, zadania poboczne, eksplorację otwartego świata oraz system rozwoju postaci oparty na zbieraniu zasobów i ulepszaniu ekwipunku. Choć oferty pracy sugerują, że Blizzard rozważa elementy wieloosobowe na przyszłość, na ten moment priorytetem jest kampania fabularna z definitywnym zakończeniem.
Przejście StarCrafta z RTS-a na strzelankę TPP to decyzja, która dotknie nie tylko fanów serii, ale i cały segment wysokobudżetowych gier. Pokazuje, że nawet uświęcone marki muszą się zmieniać, jeśli chcą trafić do nowego pokolenia odbiorców.
Nowy StarCraft wchodzi na rynek zdominowany przez uznane serie. Jego przewagą jest bogate uniwersum StarCrafta, budowane przez ponad dwie dekady. To realny kapitał, który może przyciągnąć graczy znużonych generycznymi światami science-fiction. Blizzard nie musi budować świata od zera — może czerpać z gotowego lore, i to jest jego przewaga nad konkurentami zaczynającymi z czystą kartą.

Społeczność jest podzielona. Część fanów jest rozczarowana, że Blizzard nie robi StarCrafta III w duchu strategicznej tradycji, i obawia się uproszczenia uniwersum oraz utraty taktycznej głębi. Inni są podekscytowani szansą zobaczenia świata Zergów, Protossów i Terran z osobistej perspektywy pojedynczego żołnierza na polu bitwy. Dla nich to okazja, by znów zanurzyć się w znanym świecie, tylko w innej formie.
Wszystko na to wskazuje. Zmiana gatunku wygląda na świadomą decyzję biznesową, mającą ożywić markę i pokazać ją młodszej publiczności, przyzwyczajonej do dynamicznych strzelanek, a nie do złożonych strategii czasu rzeczywistego. Przenosząc StarCrafta na grunt otwartego świata z perspektywą trzeciej osoby, Blizzard próbuje połączyć weteranów serii z nowymi graczami. Czy się uda, zobaczymy dopiero za kilka lat.

Premierę zapowiedziano na wiosnę 2030 roku, co odpowiada drugiemu kwartałowi (kwiecień–czerwiec). Informację podano podczas prezentacji na BlizzCon 2026. Biorąc pod uwagę skalę projektu i wczesny etap rozwoju, to realistyczny, choć odległy termin.
Nie. Nowy StarCraft odchodzi od strategii czasu rzeczywistego. Powstaje jako strzelanka z perspektywy trzeciej osoby (TPP) z elementami RPG i akcją w otwartym świecie. Dan Hay, kierownik projektu, podkreśla fabularny charakter gry z definitywnym zakończeniem.
Blizzard nie podał jeszcze oficjalnej listy platform. Nieoficjalne doniesienia i analiza rynku wskazują, że gra prawie na pewno trafi na PC oraz konsole Xbox. Status wersji na PlayStation pozostaje niepewny, biorąc pod uwagę przynależność Blizzarda do Microsoft i strategię ekskluzywności platformowej. Więcej szczegółów pojawi się bliżej daty premiery.
Tak — akcja rozgrywa się 70 lat po wydarzeniach z StarCraft II: Legacy of the Void, w sektorze Koprulu. To odległy sequel osadzony w tym samym uniwersum, ale na tyle oddalony czasowo, by pozwolić na opowiedzenie zupełnie nowej historii. Zwiastun „Dominion” sugeruje, że dziedzictwo dawnego Dominium i pamięć o Mengsku wciąż kształtują ten świat.
Mogą Cię zainteresować: