Netflix testuje gry na telewizorach, jednak czy to ma jakiś sens?

| autor: Miłosz "AlexB" Szubert | Przeczytasz w 2 minuty
Zwiększ rozmiar tekstu
Netflix testuje gry na telewizorach, jednak czy to ma jakiś sens?

Netflix wszedł na rynek gier już jakiś czas temu. Początkowo na orbicie zainteresowania tego streamingowego giganta były przede wszystkim produkcje mobilne, dostępne z poziomu jego aplikacji. Każdy kto płaci abonament ma dostęp do gier na Netflixie i może za pośrednictwem apki „odpalić” przeszło 50 gier, wśród których można wymienić chociażby Samurai Shodown, Teenage Mutant Ninja Turtles: Shredder’s Revenge czy Twelve Minutes. Są jednak osoby, które niezbyt przepadają za zabawą na małym ekranie. Dla nich rozwiązaniem może być rozgrywka na telewizorach i komputerach. Kilka tygodni temu Netflix rozpoczął testy tej funkcji.

Testy w wybranych krajach

Usługa działa rzecz jasna na zasadzie streamingu – gra uruchamiana jest na urządzeniu znajdującym się z dala od nas, a na nasz sprzęt trafia sam obraz. Jak na razie funkcja jest dostępna dla wybranych użytkowników w Kanadzie i Wielkiej Brytanii, posiadających odbiorniki marek partnerskich: Amazon Fire TV Streaming Media Players, Chromecast z Google TV, LG, Nvidia Shield TV, Roku, Samsung Smart TV i Walmart ONN. Z czasem lista ta ma być uzupełniana. Ponadto w najbliższym czasie do zabawy będą mogli dołączyć posiadacze komputerów klasy PC oraz Mac.

Testy gwarantują jak na razie możliwość zagrania w dwie produkcje – dwuwymiarową przygodówkę Oxenfree oraz Molehew’s Mining Adventure, w której bawimy się w górnika. Na telewizorach można je uruchomić poprzez aplikację Netflix. Sterowanie odbywa się z wykorzystaniem smartfona, którego dzięki specjalnemu oprogramowaniu można zamienić w kontroler. Co się natomiast tyczy PC oraz Mac-ów, na nich gry będą uruchamiane z poziomu przeglądarki. W tym przypadku sterowanie będzie dużo prostsze, gdyż wykorzysta mysz oraz klawiaturę.

Czy ruch Netfliksa ma sens?

Na koniec można zadać sobie pytanie, czy taki ruch Netfliksa ma w ogóle sens? Jeśli przeniesienie możliwości zabawy w grach z katalogu streamingowego giganta na większe urządzenia zostanie zrealizowane dobrze, to myślę, że jak najbardziej.

Może być to bowiem bardzo dobry dodatek do oferty filmowej i serialowej, pozwalający na spędzenie kilku miłych chwil.

Zwłaszcza że na liście tytułów dostępnych na Netfliksie znajduje się kilka naprawdę interesujących pozycji, jak wspomniane Twelve Minutes czy Valiant Hearts: Coming Home.

Nie ma się co jednak oszukiwać – nie jest to oferta dla „hardkorowych” graczy. Ci zostaną przy pecetach oraz konsolach.

Ofensywa na rynku gier

Tak czy inaczej, widać, że ofensywa Netfiksa na tym polu nie wytraca tempa. Jak podaje serwis WirtualneMedia.pl, powołujący się na dane organizacji Sensor Tower i Udonis, gry na mobilnym Netfliksie od momentu ich udostępnienia w 2021 roku zostały pobrane już 44 miliony razy.

Ponadto streamingowy gigant posiada dwa studia deweloperskie: Boss Fight Entertainment (odpowiedzialne m.in. za Dungeon Boss) i Next Games (twórcy The Walking Dead: Our World), a także przymierza się do stworzenia własnej ekipy, na czele której będzie stał Marko Lastikka, współzałożyciel Zyngi odpowiedzialnej za kultowe FarmVille. Warto zatem bacznie obserwować kolejne ruchy koncernu.

Może Cię zainteresować:

Komputronik Gaming Google News
Filmoznawca z wykształcenia. Interesuje się wszystkim, co interesujące. Fan tenisa, koszykówki, komiksów, dobrych książek i gier strategicznych Paradoxu. Od niedawna domorosły Mistrz Gry (podobno wychodzi mu to całkiem nieźle).
Dziękujemy, że przeczytałeś cały artykuł. Jak go oceniasz?
5/5 - (4 głosy)

Czytaj Więcej


Czytaj NANO