
Wyobraź sobie świat, w którym każda wyprawa na planetę to rosyjska ruletka z Twoim ekwipunkiem. Wracasz – jesteś legendą. Giniesz – tracisz wszystko. Marathon, nowa gra Bungie, to właśnie taki koszmar w kosmosie. Studio odpowiedzialne za Halo i Destiny bierze swoją kultową markę z 1994 roku i przerabia ją na PvPvE extraction shootera, w którym stawką jest nie tylko zwycięstwo, ale i każdy nabój, który wnosisz na mapę.
Spis treści:
Po burzliwej historii opóźnień, testów i bardzo szczerego feedbacku od graczy, Bungie w końcu postawiło sprawę jasno. Marathon zadebiutuje 5 marca 2026 roku o godzinie 19:00. Gra trafi jednocześnie na PC (za pośrednictwem Steama) oraz konsole PlayStation 5 ou Xbox Series X/S. Warto w tym momencie wspomnieć, że Marathon będzie cieszyć się pełnym cross-playem i cross-save’em, więc skład drużyny możesz budować bez względu na platformę.
Przypomnijmy, że początkowo shooter od studia Bungie miał zaplanowaną premierę na wrzesień 2025 roku, ale po mieszanym odbiorze zamkniętych testów Bungie zdecydowało się na solidną przebudowę. Ta decyzja może okazać się kluczowa dla długowieczności gry.
Jeśli nie wiecie, czym jest Marathon, to już wyjaśniamy. To drużynowy extraction shooter PvPvE, w którym walczysz zarówno z innymi graczami, jak i z AI, a każdy „run” kończysz spektakularnym wejściem do transportu… albo worka na zwłoki. Przypomnijmy, że ten gatunek – extraction shooter – polega na walce z przeciwnikami oraz zdobywaniu łupów i ucieczce z pola konfrontacji.

Gracz wciela się w cybernetycznego najemnika na planecie Tau Ceti IV, eksplorującego ruiny upadłej kolonii i krążącego nad nią statku Marathon. Bungie podkreśla, że to nie Destiny 3, tylko gra projektowana od początku pod rankingowe tryby rywalizacji i e-sportowy potencjał. Jednocześnie dostajemy ich znak firmowy: precyzyjną i szybką rozgrywkę oraz soczysty odrzut broni.
Rynek extraction shooterów (Escape from Tarkov, Hunt: Showdown, Arc Raiders) rośnie, ale większość z nich to produkcje pecetowe, ciężkie, trudne w wejściu. Marathon idzie w kilku kierunkach naraz. Zamiast bezimiennych żołnierzy Bungie stawia na bohaterów z unikalnymi umiejętnościami, pasywnymi bonusami i wizualną tożsamością; to daje przestrzeń na synergie w drużynie.

Twórcy obiecują również, że świat Tau Ceti IV ma się zmieniać po każdym sezonie. Zgodnie z zapowiedziami mamy otrzymywać nowe lokacje, frakcje, modyfikacje map, a do tego „żyjący” lore, wyjaśniający, co naprawdę stało się z kolonią.
Marathon nie tylko liczy fragi; ocenia całe wyprawy, przyznaje rangi za skuteczność, styl i konsekwencję, co ma premiować myślących taktycznie. Do tego dochodzi charakterystyczny styl artystyczny – intensywne kolory i bardzo czytelne sylwetki na tle futurystycznych korytarzy i otwartych przestrzeni Tau Ceti IV – mający pomóc w utrzymaniu przejrzystości walk przy dużej dynamice.
W dobie szalejących cen za podzespoły komputerowe mamy dobrą wiadomość – nie potrzebapotwora za kilkanaście tysięcy złotych, żeby komfortowo zagrać w Marathon. Poniżej przedstawiamy oficjalne wymagania sprzętowe, które trzeba przyznać, są zaskakująco przyjazne.
Oczekiwania wobec Bungie są duże – to studio, które zdefiniowało konsolowe FPS‑y i looter shootery, więc gracze z automatu wymagają strzelania idealnego, genialnego designu map, stabilnych serwerów i mądrej ekonomii.
Pierwsze testy alpha pokazały, że nie wszystko od razu „kliknęło”: część graczy narzekała na tempo, brak wyrazistej tożsamości i powtarzalne pętle rozgrywki. To właśnie wtedy Bungie zdecydowało się przesunąć premierę, aby przeprojektować część systemów oraz dopracować aspekt drużynowy i narracyjny. Dziś można odczytywać jako sygnał, że studio naprawdę słucha feedbacku, a nie tylko go „odnotowuje”.
Jeśli Bungie dowiezie solidną zawartość na start, sensowną ekonomię i konsekwentny roadmap, Marathon ma szansę stać się wielkim, konsolowo‑pecetowym extraction shooterem o masowej popularności. Pozostaje mieć nadzieję, że Marathon nie okaże się „live‑service’em bez mięsa” – z małą liczbą map, nudnym lootem i problemami z balansem.
Mogą Cię zainteresować: