
W Dying Light The Beast staniecie do walki z hordami zarażonych. Większość z nich to podstawowi przeciwnicy, których pokonanie nie powinno stanowić problemu. Zdarzy się jednak, że natraficie na potężniejszych wrogów. Warto być świadomym ich istnienia i wiedzieć, jak wtedy poradzić sobie z zagrożeniem. W tym artykule przedstawiamy, jacy są najtrudniejsi przeciwnicy w Dying Light: The Beast oraz jak ich pokonać.
Oto najtrudniejsi przeciwnicy w Dying Light: The Beast:
Zdecydowanie najgroźniejszy przeciwnik, jakiego możecie spotkać nocą. Gdy zdecydujecie się na eksplorację po zmroku, musicie mieć się na baczności. Kiedy tylko wejdziecie w zasięg jego wzroku, pojawi się specjalny pasek – jak się zapełni, ruszy w pościg.
Walka z przemieńcem na otwartym terenie to właściwie samobójstwo. Dlatego też w początkowych etapach rozgrywki lepiej unikać konfrontacji. Później natomiast możecie spróbować podejść go sposobem. Sprowadźcie go w okolicę światła UV i miejcie naładowany pasek bestii. Wtedy będziecie mogli zadać przeciwnikowi potężne obrażenia, a w razie błędu wycofać się w bezpieczne miejsce.

Chimery pełnią istotną rolę w rozgrywce. Zabijanie ich pozwala Wam bowiem odblokowywać kolejne zdolności z drzewka bestii. Różnią się one od siebie zachowaniem i atakami. Dzięki temu walka z każdą z nich jest inna.
Chimery są ściśle związane z główną fabułą i będziecie z nimi walczyć w toku konkretnych zadań. Nie spotkacie ich podczas swobodnej eksploracji. Łącznie skonfrontujecie się z ośmioma przeciwnikami tego typu. Ich lista prezentuje się następująco:
Niezależnie od tego, z którym z nich przyjdzie Ci się mierzyć, dużym ułatwieniem w czasie walki są bronie dystansowe oraz tryb bestii. Pozwolą Ci one zadać duże obrażenia przy relatywnie niskim ryzyku przegranej.
Goliaty to potężnych rozmiarów zarażeni, których spotkacie w trakcie eksploracji. Najczęściej pojawiają się przy konwojach oraz podstacjach elektrycznych. Posiadają oni coś na kształt młota, którym atakują każdego, kto się zbliży. Ich ciosy bywają trudne do uniknięcia, dlatego też walka przy pomocy broni białej jest ryzykowna. Jeśli więc macie zasoby, to lepiej wyeliminować ich z dystansu.

Jak możecie się domyślić, Spluwacze zadają obrażenia od trucizny z odległości. Rozpoznacie ich po strojach ratowników medycznych. W teorii nie są oni specjalnym wyzwaniem, jednak często znajdują się w trudno dostępnym miejscu. Powoduje to, że wyeliminowanie ich wymaga dodatkowego wysiłku.
Banshee to przeciwnik, którego trudno przeoczyć – szczupła istota z długimi pazurami. Charakteryzuje się ona wysoką mobilnością. Atakuje z wyskoku i może posługiwać się innymi zarażonymi do odbijania się. Po wyprowadzonym ciosie będzie ponownie zwiększać dystans, co sprawa, że walka przy pomocy broni białej jest uciążliwa. Dlatego też dobrze w tym przypadku używać broni dystansowej. Unikniecie w ten sposób biegania za przeciwnikiem.
Przeciwnicy, których spotkacie głównie w zamkniętych pomieszczeniach. Mają na sobie strój przypominający kaftan bezpieczeństwa. Gdy tylko ich zaalarmujecie, zaczną krzyczeć i zwabią innych zarażonych. Dlatego też najbezpieczniejszą strategią jest podkraść się od tyłu i wyeliminować ich po cichu.

Inne poradniki do gry: