
W zalewie corocznych sequeli i bezpiecznych, odgrzewanych pomysłów, branża gier wideo krzyczy o powiew świeżości. Pragniemy czegoś, co wstrząśnie naszym postrzeganiem, co zmusi nas do myślenia i rzuci wyzwanie, jakiego jeszcze nie doświadczyliśmy. I wtedy, niemal znikąd, na horyzoncie pojawia się projekt tak ambitny, tak inny i tak piekielnie intrygujący, że trudno przejść obok niego obojętnie.
Mowa oczywiście o Cronos: The New Dawn. Jeśli jakimś cudem nie słyszeliście o tej grze, to jest to nadchodzący survival horror od Bloober Team, który ma szansę wywrócić gatunek do góry nogami.
Spis treści:
Premiera gry Cronos: The New Dawn zaplanowana jest na 5 września 2025 roku. To właśnie ten termin powinien zapaść w pamięci każdego fana interaktywnej grozy. To wtedy Cronos: The New Dawn trafi na PC oraz konsole PlayStation 5, Xbox Series X/S i Nintendo Switch 2, wprowadzając graczy w świat, gdzie czas nie jest liniowy, a każda decyzja może zmienić przebieg historii.
Cronos: The New Dawn już jest dostępny w przedsprzedaży za 229,99 zł w podstawowej edycji. Wersja deluxe kosztuje natomiast 279,99 zł. Wydanie na Xboksa wyceniono identycznie, ale gracze PS5 muszą zapłacić już trochę więcej – 259 zł za standardową grę i 299 zł za deluxe.
Wszystko wskazuje na to, że nie będziemy mieli do czynienia z kolejnym sztampowym horrorem, naszpikowanym do granic możliwości jump scare’ami. Bloober Team, twórcy takich hitów jak The Medium czy remake Silent Hill 2, w swojej najnowszej produkcji zabierają nas w podróż między dystopijną przyszłością a Polską lat 80. XX wieku.
Podczas rozgrywki wcielimy się w Podróżnika ND-3576, agenta tajemniczej organizacji zwanej Kolektywem, a naszym zadaniem będzie przetrwać w postapokaliptycznym chaosie i cofnąć się w czasie, by ocalić tych, którzy nie przeżyli kataklizmu znanego jako Zmiana. Przylatujemy do dystryktu New Dawn, aby kontynuować zadanie poprzedniego Podróżnika, który zniknął z radarów. Misja brzmi prosto, wykonanie… cóż, tu zaczyna się prawdziwe piekło.

W Cronos: The New Dawn istotna będzie walka, która określana jest jako coś więcej, niż tylko strzelanie czy machanie bronią. Wraz z naszą postacią staniemy w szranki z Osieroconymi. Pokonanie ich to nie koniec, trzeba będzie spalić ich ciała, inaczej połączą się z innymi, tworząc jeszcze bardziej przerażające monstra. Ten mechanizm zmusi graczy do taktycznego myślenia.
Zapomnijcie o wszystkim, co wiecie na temat survival horrorów. Pod względem rozgrywki Cronos: The New Dawn wygląda jak mieszanka gier Dead Space i Alan Wake. Przedstawiciele studia Bloober Team jasno przedstawili sprawę. Ich najnowsze dzieło ma czerpać więcej z Resident Evil, a mniej z Silent Hill. Oznacza to więcej akcji, ale nie kosztem klimatu i narracji.
Szczególnie przyszłość naznaczona katastrofą z czającymi się na graczy potworami buduje niemałe napięcie. Z kolei elementy akcji i strzelaniny można było zobaczyć w najnowszej zapowiedzi pokazanej w trakcie gamescomu 2025.
Starcia z przeciwnikami mają wymagać strategicznego myślenia i dokładnego planowania działań, abyśmy mogli przeżyć i ukończyć główną misję. Nie będzie to więc typowe „strzelaj do wszystkiego, co się rusza”. Każde starcie to puzzle do rozwiązania, każda podróż w czasie – szansa na zmianę przebiegu wydarzeń, ale też ryzyko stworzenia jeszcze gorszych konsekwencji.
W walce pomogą nam ulepszenia skafandra i broni. Ten system wydaje się dość prosty. Im więcej zbierzemy energii i rdzeni, tym lepszy stanie się nasz ekwipunek, dzięki czemu skuteczniej będziemy mogli chronić się przed różnymi potworami. Oczywiście możliwe będzie znalezienie również kolejnych broni, które oprócz zwykłych strzałów zaoferują nam różne ataki wyprowadzane po naładowaniu.
W trakcie misji będziemy mogli zbierać esencje ludzi do urządzenia zwanego żniwiarzem, a następnie przenieść je do przyszłości. Przetrzymywanie coraz większej ilości esencji będzie wiązało się z poszerzeniem możliwości naszego skafandra. Jednak z czasem zobaczymy przez to coraz więcej tajemniczych wizji i zaczniemy słyszeć dziwne głosy. Poza tym będziemy mogli wybierać, które esencje wchłoniemy, co ma wpływać na rozgrywkę.

Warto wspomnieć, że podróżowanie w czasie nie będzie tylko nic nieznaczącym dodatkiem. To serce gry. Znane z horrorów Bloober Team zapewnia, że będzie to najbardziej śmiercionośna broń, a sam czas – najgorszym wrogiem.
Do premiery Cronos: The New Dawn nie zostało już zbyt wiele czasu, więc twórcy postanowili podzielić się informacją na temat wymagań sprzętowych samej gry. Nie przedłużając zatem, oto one:
Przypomnijmy, że Cronos: The New Dawn działa na Unreal Engine 5, co obiecuje wizualną ucztę, ale jednocześnie stawia dość wysokie wymagania. Czy Bloober Team poradzi sobie z kapryśnym silnikiem, który potrafi być optymalizacyjnym piekłem?
Jako fan gier wideo i horroru nie mogę się doczekać Cronos: The New Dawn. Bloober Team ma na koncie tytuły, które łączą emocje z innowacją – The Medium pokazało, że potrafią eksperymentować, a remake Silent Hill 2 udowodnił, że radzą sobie z legendami.
Cronos: The New Dawn wydaje się naturalnym krokiem naprzód: od psychologicznego napięcia do bardziej akcyjnego podejścia do historii, ale wciąż dostarczającego głębokiego doświadczenia.
Trzeba przyznać, że po sukcesie Silent Hill 2 Remake twórcy ze studia Bloober Team mają u mnie duży kredyt zaufania. Deweloperzy udowodnili w przeszłości, że mają talent do tworzenia gier, które trafiają w serce i umysł.

Połączenie podróży w czasie z survival horrorem to pomysł genialny, oczywiście jeśli zostanie dobrze wykonany, a industrialny klimat Polski z lat 80. XX wieku w postapokaliptycznej scenerii brzmi niezwykle intrygująco.
Wisienką na torcie dla mnie jest jednak nacisk na strategiczne pozbywanie się wrogów, zamiast bezmyślnego strzelania do nich. Z tym aspektem mam jednak pewne obawy. Czy mechanika spalania zwłok pokonanych wrogów nie stanie się po pewnym czasie nużąca? Czy twórcom uda się zrównoważyć elementy akcji z horrorem? O tym przekonamy się już we wrześniu.
Cronos: The New Dawn to gra, która może stać się definiującym momentem dla Bloober Team i całego gatunku survival horroru. Połączenie podróży w czasie z klasycznymi elementami grozy, industrialny klimat i nacisk na strategię zamiast bezmyślnej akcji – to przepis na coś wyjątkowego. Czy jednak Bloober Team podoła wyzwaniu i dostarczy dopracowany i angażujący produkt?
Czas – ten w grze i ten rzeczywisty – pokaże. Jedno jest pewne: ignorowanie Cronos: The New Dawn to błąd, którego można żałować przez lata. W świecie, gdzie większość horrorów powtarza sprawdzone schematy, odwaga Bloober Team zasługuje na docenienie.
Mogą Cię zainteresować: