
Premiera Battlefield 6 nastąpi już w październiku 2025 roku. Gra ma być powrotem do korzeni i najlepiej wspominanych odsłon, czyli „trójki” z 2011 roku oraz wydanej dwa lata później „czwórki”. Król sieciowych strzelanin i wirtualnej wojny totalnej z użyciem piechoty, lotnictwa i wojsk pancernych na jednej mapie ma przynieść wszystko to, za co fani pokochali Battlefielda. Zebraliśmy wszystko, co wiemy na temat Battlefielda 6 – kiedy premiera, jaka będzie cena i inne szczegóły.
Spis treści:
Premiera gry Battlefield 6 zaplanowana jest na 10 października 2025 roku na PC, PlayStation 5 oraz Xbox Series X/S. Niestety Battlefield 6 na pewno nie pojawi się w Game Passie w dniu swojej premiery. Gry Electronic Arts trafiają do wspomnianej usługi, ale dopiero po pewnym czasie od debiutu – zwykle po 6 lub 12 miesiącach.
Jeśli chcesz sprawdzić, czy Twój komputer poradzi sobie z nowym Battlefieldem, zajrzyj do naszego zestawienia wymagań sprzętowych Battlefield 6. Znajdziesz tam zarówno minimalną, jak i zalecaną konfigurację do gry.
W ramach przedsprzedaży poznaliśmy ceny dwóch edycji gry:
Po małej przerwie powraca kampania fabularna dla pojedynczego gracza. Szczegóły historii są oczywiście trzymane w tajemnicy, ale poznaliśmy jej zarys oraz wiele scen z opublikowanego niedawno zwiastuna. Zamiast pojedynczych, niepowiązanych ze sobą epizodów, które pojawiły się w poprzednich odsłonach, znowu weźmiemy udział w zwartej, spójnej historii na wzór tych z Battlefielda 3 i 4.
Akcja toczy się w niedalekiej przyszłości, w roku 2027. Kraje europejskie opuściły NATO, a całą sytuację wykorzystuje armia prywatnych najemników Pax Armata, próbując przejąć kontrolę nad Stanami Zjednoczonymi. Podczas rozgrywki wcielimy się w kilku różnych członków oddziału amerykańskiej piechoty morskiej – Dagger 13, którym przyjdzie odpierać spektakularne ataki Pax Armaty. Będziemy walczyć m.in. w Nowy Jorku, okolicach Gibraltaru, Egipcie i w Tadżykistanie.

Kadry ze zwiastuna pokazują imponującą destrukcję otoczenia, udział czołgów, myśliwców i śmigłowców, a także powolne, taktyczne akcje sił specjalnych, przeprowadzane w zielonym blasku noktowizji. Będziemy mieli również okazję przetestować wiele mechanik, które przydadzą się potem w multiplayerze – tryb singlowy można potraktować jako swego rodzaju trening lub samouczek przed bitwami sieciowymi. Zapowiada się więc istna wybuchowa mieszanka kampanii z Battlefielda 3 oraz restartu Call of Duty: Modern Warfare!

Kwintesencją Battlefielda zawsze był jednak tryb multiplayer i tu możemy się spodziewać paru istotnych zmian w odniesieniu do BF-a 2042 – albo raczej powrotu do tego, co było i działało we wcześniejszych grach. Ponownie maksymalna liczba graczy wyniesie 64 osoby, a do tego pojawi się bardzo wyczekiwany przez fanów podział na klasy żołnierzy.
Do wyboru będzie szturmowiec, inżynier, zwiadowca oraz klasa wsparcia będąca jednocześnie medykiem. Każda z nich otrzyma do wykorzystania wyjątkowe atuty i gadżety, np. szturmowiec będzie bardziej mobilny, inżynier wytrzyma więcej obrażeń od eksplozji, a wsparcie błyskawicznie wskrzesi poległych towarzyszy.
W danej klasie lepiej spiszą się też niektóre typy broni: zwiadowca sprawniej poradzi sobie ze snajperką, inżynier z pistoletem maszynowym, wsparcie z RKM-em, a szturmowiec z karabinkiem. W wersji premierowej dostępnych będzie łącznie ponad 40 modeli broni plus nieznana jeszcze lista pojazdów, śmigłowców i samolotów. W zwiastunach pojawiają się sceny z czołgami Abrams, Leopard, wozem Bradley, śmigłowcami Apache, Tiger oraz samolotami: F-16, F-22, Su-57, a to zapewne nie koniec listy.

Do wyboru na premierę będzie dziewięć map. Poza zupełnie nowymi lokacjami w Kairze, Nowym Jorku, Gibraltarze i Tadżykistanie powróci klasyczna mapa z Battlefielda 3 o nazwie Operacja Ognista Burza. Wszędzie będzie można podziwiać imponującą destrukcję otoczenia, która chyba jeszcze nigdy nie wyglądała tak autentycznie. I nie chodzi jedynie o walory widowiskowe, bo gruzy budynków z jednej strony utworzą nowe drogi do wbiegania na wyższe piętra, ale z drugiej – brak ścian uczyni więcej miejsc o wiele bardziej odsłoniętymi.
Nowością okaże się system znany z Rainbow Six: Siege, czyli możliwość zniszczenia samej podłogi lub sufitu, by taktycznie zaskoczyć oddział przeciwnika w budynku. Pojawią się też zupełnie nowe gadżety w stylu drabiny taktycznej, którą będzie można rozstawić w dowolnym miejscu.

Battlefield nie byłby Battlefieldem bez swojego sztandarowego trybu rozgrywki Podbój, w którym całe armie piechoty, wojsk pancernych i lotnictwa walczą o punkty na mapie. Oczywiście nie zabraknie go i w „szóstce”, a oprócz tego możemy liczyć na inne klasyczne moduły zabawy, takie jak: Przełamanie, Szturm, Dominacja, Król Wzgórza czy klasyczny Team i Squad Deathmatch. Niektóre z nich są dopasowane do bitew w pełnej skali, inne do znacznie mniejszych aren, z mniejszą liczbą graczy, gdzie dominować będą walki piechoty na bliskie dystanse, tzw. Close Quarters Battles.
W „szóstce” zadebiutuje też nowy tryb o nazwie Eskalacja. Polega on na czymś w rodzaju wyścigu – która strona pierwsza przejmie trzy punkty. Dodatkową dawkę emocji zapewnia tu mała wariacja, polegająca na z czasem malejącej liczbie punktów, co skupia wir bitwy na coraz mniejszym obszarze.

Zapowiedzi mówią jeszcze o dodaniu, już po premierze, znanej z BF5 rozgrywki typu battle royale, czyli do ostatniego żywego gracza na mapie. Powróci także Battlefield Portal, a więc edytor map pozwalający na jeszcze bardziej szalone i zadziwiające konstrukcje oraz modyfikacje gameplayu.
Twórcy gry zdradzili szczegóły trybu Portal. W porównaniu do pierwszej wersji w Battlefieldzie 2142 Portal otrzyma znacznie więcej narzędzi i możliwości. Najłatwiejsze w użyciu będą modyfikatory rozgrywki w postaci suwaków i przycisków, którymi wprowadzimy ograniczenia w uzbrojeniu, pojazdach, zdefiniujemy ilość zadawanych obrażeń, szybkość odzyskiwania zdrowia i wiele innych parametrów, których łącznie ma być ponad sto.
Dla bardziej zaawansowanych użytkowników przewidziano edytor map, w którym będzie można przesuwać strefy kontroli, dodawać różne obiekty i tworzyć zupełnie niesamowite poziomy. Dobrym przykładem będzie tu dostępna na premierę mapa Top of the World, na której dwie drużyny ścigają się, która pierwsza zdobędzie szczyt ogromnej konstrukcji zbudowanej z kontenerów, schodów, palet, generalnie wszystkiego, co można znaleźć w lokacjach. Każdy gracz będzie mógł postawić swój serwer, na którym wprowadzi własne zasady i swoją wersję mapy.

Battlefield 6 zaskoczył mnie bardzo pozytywnie klimatem chaotycznej, miejskiej bitwy. Osiągnięto to dzięki naprawdę niesamowicie wyglądającej destrukcji budynków, zdecydowanie najlepszej w historii tej serii, oraz znakomitym efektom dźwiękowym. Da się to odczuć zwłaszcza na mapie w Kairze, gdzie większość walących się kamienic zasypuje nas chmurą kurzu i gruzem. Reszta map również została bardzo dobrze zaprojektowana i dostosowana do różnych trybów rozgrywki.
Na mniejszych mapach odczuwalna jest także większa dynamika starć dzięki bardzo płynnemu systemowi poruszania się. Nasza postać sprawnie pokonuje w sprincie wszelkie przeszkody, a zniszczenia na mapie tworzą nowe drogi i przejścia. Strzela się bardzo dobrze, każdą broń można dostosować różnymi akcesoriami do własnych upodobań, tak samo dobrze wypada walka pojazdami.
A czy rzeczywiście czuć tu ducha najlepszych odsłon Battlefielda 3 i 4? Istotnie, miałem takie wrażenie po pierwszych testach open beta, jednak trochę w tym przeszkadzał rozmiar udostępnionych map. Małe lokacje przeznaczone były głównie dla starć piechoty, z minimalnym dodatkiem pojazdów, przez co rozgrywka równie dobrze mogła się chwilami kojarzyć z Call of Duty. O dawnych chwilach chwały przypominał jedynie powrót do systemu klas z anonimowymi żołnierzami zamiast superbohaterów oraz bardziej zwarte bitwy na 64 graczy.
Na szczęście to tylko częściowe doświadczenie, bo po kolejnych, tym razem zamkniętych testach dla prasy tych największych map jestem już pewien, że czeka nas powrót do dawnych klimatów i emocji.
Rozgrywka na odnowionej wersji mapy Firestorm to niemal stary, dobry BF3 we współczesnej oprawie graficznej. Jest tu miejsce na oddech, na trochę taktyki, na podpięcie celownika z przybliżeniem, który lepiej spisuje się w strzelaniu na dalsze dystanse, no i w końcu są pojazdy! W powietrzu non stop latają myśliwce i helikoptery, trzeba uważać na sporą liczbę czołgów i wozów bojowych, a w dotarciu do miejsca walk pomagają quady.

Nie obyło się bez małych zmian, bo trochę przestawiono lokacje punktów do przejmowania, przybliżono też bazy HQ, przez co pierwszy bieg do najbliższego punktu trwa odczuwalnie krócej. Podobne wrażenia miałem na drugiej pokazanej mapie – Mirak Valley w Tadżykistanie. Tam z kolei dominuje krajobraz górski i jesienna kolorystyka, a układ terenu oraz obiekty przypominają trochę fronty I wojny światowej z BF1.
Testy na nowych mapach pokazały również, że nie ma się do czego przyzwyczajać ani nie ma sensu zbyt wcześnie na coś narzekać. Battlefield 6 to gra, która ciągle podlega drobnym zmianom i modyfikacjom, które zapewne nie skończą się nawet po premierze. Rozgrywka na dużych mapach przyniosła nieco inne odczucia, zarówno przy strzelaniu dzięki modyfikacjom efektów odrzutu broni, jak i za sprawą poprawionych animacji podczas poruszania się. Bieganie nadal jest dynamiczne, a pokonywanie przeszkód płynne, ale wydaje się nieco bardziej realistyczne, nie tak „arcade’owe”.
Zmian doczekały się także śmigłowce, które dostały mocniejsze silniki. Co może ucieszy najwięcej osób – zniknęły absurdalne światełka lunet snajperów, które zdążyły stać się już tematem memów. Na modyfikacje muszą się również przygotować użytkownicy padów na konsolach, bo twórcy na pewno sporo jeszcze namieszają w działaniu funkcji aim-assist. Co powita nas w dniu premiery gry? Zapewne kolejne szlify i małe usprawnienia, które mają na celu uczynić rozgrywkę jeszcze przyjemniejszą. Jak to się sprawdzi w praktyce, dowiemy się 10 października.
Mogą Cię zainteresować: